„Z bandy dzikusów staliśmy się zawodową armią”. „Karbala” odsłania prawdę o Polakach w Iraku

Daleko od domu, na obcej ziemi, oko w oko ze śmiercią. Tak było w 2004 roku, gdy polscy żołnierze, wykazując się determinacją i wolą walki stanęli w obronie ratusza w irackiej Karbali. Ramię w ramię z Bułgarami nie tylko wygrali tę bitwę, ale wyszli z niej bez straty żołnierza. Film i książka „Karbala” przywracają pamięć o polskich bohaterach, których zwycięstwo było dotąd owiane tajemnicą.

Powstaje ekranizacja największej polskiej bitwy XXI wieku

To była największa i najbardziej krwawa od zakończenia II wojny światowej bitwa polskich żołnierzy. Chodzi o walkę stoczoną przez nasze oddziały...

zobacz więcej

Był środek wojny w Zatoce Perskiej, w której Polacy brali udział jako 2,5-tysięczny kontyngent w ramach Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych w Iraku. 3 kwietnia 2004 roku w irackim mieście Karbala, gdzie pielgrzymi celebrowali święto Aszura, niespodziewanie doszło do zamachów. Poprzedziły one atak na strategiczny ratusz w mieście – City Hall – siedzibę lokalnych władz i policji.

Na placu boju pozostała jedynie pozbawiona wsparcia garstka polskich i bułgarskich żołnierzy pod dowództwem kpt. Grzegorza Kaliciaka. Stając oko w oko ze śmiercią, nie tylko zwyciężyli, ale wyszli cało bez żadnych strat. Ta heroiczna postawa, determinacja i wola walki sprawiły, że była to jedna z najbardziej bohaterskich bitew Polaków po II wojnie światowej. – Żołnierze dokonali tam rzeczy niesamowitych, które przejdą do historii polskiej armii – uważa Piotr Głuchowski, współautor książki „Karbala”.

Film o sumie strachów

Przez lata bitwa ta jednak była owiana tajemnicą, bo kłóciła się z oficjalnym przekazem na temat tego, co Polacy robili w Iraku. – Trochę przekroczyliśmy mandat misji stabilizacyjnej, podejmując walkę z irackimi rebeliantami. Znaleźliśmy się jednak w sytuacji, że albo byśmy podjęli walkę, albo byśmy zostali zabici – opisuje sytuację żołnierzy Głuchowski. Eksperci przyznają, że była to też bitwa, która stworzyła polską armię. – Pojechaliśmy tam jako banda dzikusów, pospolite ruszenie z posowieckim sprzętem i mentalnością, a wróciliśmy jako armia zawodowa XXI wieku – cytuje jednego z wojskowych autor książki.

To im, ich męstwu i odwadze poświęcony jest film, wyreżyserowany przez Krzysztofa Łukaszewicza, który jako pierwszy na dużym ekranie opowiada o losach żołnierzy na misjach zagranicznych. – Jest o sumie strachów, z jakimi musieli się zmagać polscy żołnierze, nie tylko z przeciwnikiem, ale też z własnymi słabościami oraz etykietą okupantów – opowiada reżyser.

Ostatnie trzy miesiące życia to czas na remanent. Tomasz Kot woli „Żyć nie umierać”

zobacz więcej

Względy bezpieczeństwa przedłużyły zdjęcia

Z problemami mierzyła się też ekipa filmowa, która zdjęcia kręciła m.in. w Jordanii. – Spadły na nas wszelkie możliwe plagi. Musieliśmy realizować sceny ze statystami bez tłumaczy. Wyrywaliśmy ten film w Jordanii ujęcie po ujęciu – wspomina Łukaszewicz.

Na planie bywało też niebezpiecznie, co wymusiło przerwy w pracy nad filmem. – Stosunek miejscowych był różny do tego, co kręcimy, bo nie wiedzieli, skąd jesteśmy i w jakiej sprawie kręcimy. Parę razy musieliśmy się zwijać ze względów bezpieczeństwa – zauważa reżyser.

Nieoceniona była rola, jaką przy pracy nad filmem odegrał płk. Grzegorz Kaliciak, który w 2004 roku dowodził obroną ratusza w Karbali. – Był z nami, weryfikował zachowania aktorów, teksty. Dużą rolę odegrał też przy przygotowaniu stanowisk bojowych czy kostiumów – podkreśla Łukaszewicz.



Książka jest hołdem dla bohaterów z Karbali

Premierę kinową filmu poprzedziło wydanie książki o tym samym tytule. Autorzy Piotr Głuchowski i Marcin Górka przedstawiają w niej relację prawdziwych uczestników pamiętnej bitwy. Zdaniem dowódcy obrony ratusza w Karbali, książka jest hołdem oddanym odwadze polskich żołnierzy. – Jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor. I o nim jest ta książka – przyznał podpułkownik Grzegorz Kaliciak.

Film był kręcony m.in. w Jordanii z użyciem sprzętu wojskowego (fot. Robert Pałka/NEXT FILM/WFDiF)
.

Starannie wyselekcjonowani, elita elit – żołnierze Formozy rozmawiają z „Wiadomościami”

Najlepsi z najlepszych, prawdziwa elita – jednostka Formoza, pododdział Wojsk Specjalnych. Są najlepiej wyszkoleni, najbardziej odporni,...

zobacz więcej

Polsko-bułgarska koprodukcja

Prawdziwy portret polskich żołnierzy walczących na misji w Iraku w filmie „Karbala” spróbują widzom przybliżyć doborowi polscy aktorzy. Reżyser w głównych rolach obsadził Bartłomieja Topę, Antoniego Królikowskiego, Leszka Lichotę, Tomasza Schuchardta, a także Christo Shopova oraz Michała i Piotra Żurawskich. – To było ogromne wyzwanie, żeby oddać tamte emocje, tamten czas, to co się działo z tymi żołnierzami – przyznał Topa.

Aktor pytany o to, czy towarzyszył im strach w trakcie kręcenia scen, odpowiedział, że „trudno być na wszystko przygotowanym”. – Kiedy wybuchają za nami ładunki pirotechniczne, strzelamy ze ślepaków, z ciężką bronią w pyle, w kurzu, w gruzach, to zawsze czyha jakieś niebezpieczeństwo – stwierdził Bartłomiej Topa.

Producentem „Karbali”, dofinansowanej przez Polski Instytut Sztuki Filmowej i Bulgarian National Film Center, jest Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Koproducentami są m.in. Telewizja Polska i Canal+. Film wchodzi na ekrany kin już w piątek, 11 września.

Zobacz więcej