Amerykanie zrzucili bombę nuklearną na Newadę. Do reakcji nie doszło, bo nie miała głowicy

Nowy model bomby lotniczej B61 ma być gotowy do służby w 2020 roku (fot. NNSA/Twitter)

4-metrowa termonuklearna bomba lotnicza B61-12 spadła na poligon Tonopah w Newadzie. Była jednak pozbawiona głowicy, a jej zniszczenie to część zaplanowanych testów mających na celu zmodernizowanie amerykańskiego arsenału atomowego.

Rosyjskie bombowce u granic Alaski. Raptory przechwyciły Niedźwiedzie

Rosyjskie bombowce strategiczne Tu-95 Bear (ang. Niedźwiedź) w sobotę dwukrotnie pojawiły się w pobliżu Alaski. Amerykanie przepędzili intruzów za...

zobacz więcej

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych przeprowadziły test 1 lipca pod nadzorem Narodowej Administracji Bezpieczeństwa Jądrowego (NNSA), która teraz poinformowała o przebiegu próby. Bombę zrzucił na poligonie Tonopah, około 200 km na północny zachód od Las Vegas, myśliwiec wielozadaniowy F-15E Strike Eagle.

„Krok milowy”

Władze wojskowe oceniły, że test był udany. Na ten rok zaplanowano jeszcze dwa takie sprawdziany. Na ich podstawie Amerykanie zamierzają dokonać modernizacji swojego arsenału atomowego. Bomby serii B61 pozostają bowiem na wyposażeniu armii od 1967 roku.

Don Cook, wiceszef NNSA do spraw programów obronnych, stwierdził, że test to „krok milowy” w rozwoju tego typu uzbrojenia. – Dzięki niemu będziemy mogli zapewnić bezpieczeństwo naszych sojusznikom – twierdzi Cook.

Rosjanie straszą

Rozwój amerykańskiego programu nuklearnego nie podoba się Rosjanom. Może doprowadzić do nowego wyścigu zbrojeń i dalszego oziębienia stosunków między Białym Domem a Kremlem.

– Pod względem militarnym mamy czym odpowiedzieć. Ale tutaj opowiadam się za symetryczną odpowiedzią. Oni wzmacniają swój potencjał rakietowo-jądrowy w Europie, a my swoje środki powstrzymywania rozmieszczamy w pobliżu amerykańskiego terytorium – odgraża się prezes Akademii Problemów Geopolitycznych generał pułkownik Leonid Iwaszow.

źródło:
Zobacz więcej