Jak zabijać, to romantycznie

Zbrodnia w szkarłacie (fot. Wydawnictwo Znak)

Gdzie diabeł nie może, tam Morawskiego pośle. W ślad za nim ukryje skarb, poróżni wielopokoleniową rodzinę, żeby chwile potem usadzić ją przy wspólnym podwieczorku, a wszystko to okrasi zagadkowym morderstwem. „Zbrodnia w szkarłacie” to najnowsza powieść Katarzyny Kwiatkowskiej ukazująca się właśnie nakładem Wydawnictwa Znak. Uznawana za polską Agathę Christie pisarka pokazuje ciemne strony ziemiaństwa.

Podwójne życie Thorgala

Nie lada gratkę przygotowali Belgowie, organizując w brukselskim muzeum komiksu wystawę „Światy Thorgala”, prezentującą przede wszystkim prace...

zobacz więcej

W podpoznańskich Jeziorach panuje nastrój dość umiarkowany, żeby nie rzec ponury. Starszyzna przesiaduje w swoich wyjściowych surdutach i sukienkach na równie podniszczonych fotelach. Czas mija na spinaniu domowego budżetu oraz poszukiwaniach tajemniczego skarbu dziadka, który ma uratować majątek przed bankructwem.

Być może gdyby nie rozpaczliwe poszukiwania skarbu dziadka, który ma wydać jedną z córek gospodarza za mąż za bogatego dziedzica i spłacić długi, wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Być może przebywający akurat w Jeziorach Jan Morawski, mógłby ograniczyć się jedynie do roli tropiciela skarbu po czym zabawić się jak na młodego przystojniaka na przyjęciu weselnym kuzynki. Ale los chce, że tam gdzie jest i przystojny detektyw-amator, tam też prędzej czy później musi ktoś zginąć.

„Większość ludzi woli spoczywać spokojnie w czystej mogile, niż lądować w sali sekcyjnej”

– Pamiętam zabójstwo, gdzie kobieta zginęła od ciosów nożem. Bez świadków, bez poszlak. Nawet miejsce zdarzenia nie było do końca potwierdzone. W...

zobacz więcej

Na kłopoty Morawski

 Trochę jak słynny detektyw Poirot, tak i Morawski znajduje się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. „Zbrodnia w szkarłacie” jest kontynuacją jego perypetii detektywistycznych. Morawski jako urodzony podróżnik z dość nietypowym podejściem do zagadek kryminalistycznych dał się czytelnikom dość dobrze poznać podczas rozwikłania morderstwa w debiutanckiej powieści Katarzyny Kwiatkowskiej - „Zbrodni w błękicie” z 2011 roku oraz wydanym dwa lata później „Ablu i Kainie”.

Detektywowi zawsze towarzyszy wierny sługa, wiekowy kamerdyner Mateusz. Trudno nie doszukiwać się tutaj analogii do Sherlocka Holmesa i poczciwego Johna Watsona. W teamie Kwiatkowskiej, Morawski jest tym mądrzejszym, błyskotliwym zawadiaką, podczas gdy zdziwaczały nieco Mateusz w najmniej spodziewanym momencie dość paradoksalnie, ale jak się szybko okaże trafnie skojarzy fakty.

Szelest koronek

Rubinówka, pigwówka, krwisty stek, tłuczone ziemniaki z sosem czy gęsty kogel-mogel. Tak jak i w poprzednich dwóch powieściach autorki, tak i tym razem bohaterowie nie odmawiają sobie jadła i napitku. Domowej roboty nalewki schodzą litrami, zwłaszcza gdy każdy wydaje się podejrzanym dokonania zbrodni. Czy stary Jezierski swoją poczciwością nie skrywa nic więcej, a może wątła i bladolica Laura widziała coś, co pomoże naprowadzić na trop zabójcy? Morawski musi odpowiedzieć na wiele pytań.

Są one tym trudniejsze, że dotyczą członków jego własnej rodziny. Kwiatkowska jest rodowitą poznanianką i to się czuje również w jej najnowszej powieści. Fascynacja tradycjami ziemiaństwa, architekturą dworską z przełomu wieków, bon tonem z dawnych lat oraz zamiłowaniem do podwieczorków przy herbacie i dawnych biesiadach. Bohaterowie są w dużej mierze romantykami i introwertykami. Nie ma tu darcia szat, wylewania morza łez, zbolałych lamentów. Bardziej zduszenie żalu, lęku, pamiętliwość i trwanie w skrywanej pokoleniami nienawiści.

Dama polskiego kryminału

Kwiatkowska – porównywana do Agathy Christie, stawiana w jednym szeregu z odnoszącą sukcesy w kobiecej literaturze kryminalistycznej Katarzyną Bondą – prezentuje klasyczny retro styl. Analogia do brytyjskiej królowej kryminału nie jest bynajmniej nadużyciem. Obie kochają umiejscawiać swoje akcje w starych dworkach, sadzać bohaterów na wyświechtanych fotelach przykrytych dla niepoznaki serwetami z koronki i serwować im raz na jakiś czas filiżankę herbaty z arszenikiem. Ot takie staroświeckie fanaberie.

Kwiatkowska ma klasyczny retro styl i porównywanie jej do Agathy Christie nie jest bynajmniej nadużyciem.

Zobacz więcej