Zawód: pierwsza dama. Zarobki zero złotych, bez składek do ZUS-u. „Pierwsza Niewolnica RP”

aktualizacja: 12:23 wyślijdrukuj
Agata Kornhauser-Duda będzie musiała zrezygnować z pracy wl liceum (fot.PAP/Jacek Turczyk)

Na pięć lat rzuca wszystko. Swoją pracę, obowiązki, rozwój zawodowy i staje się „żoną swojego męża”, która pełni funkcję reprezentacyjną. Mimo że jej kalendarz zapełniony jest terminami spotkań i wizyt od rana do wieczora, nie dostaje za to ani grosza. Co więcej, nie są za nią opłacane składki ZUS. O kim mowa? O pierwsze damie, którą blogerka „boska matka” ochrzciła mianem „Pierwszej Niewolnicy RP”.

„Zbieram szczękę z podłogi, bo właśnie dotarło do mnie (wiem, wstyd, że dopiero teraz), że Pierwsza Dama Rzeczpospolitej za swoją 5-10 letnią PRACĘ nie dostaje ŻADNEGO wynagrodzenia. Patrz mi na usta: Ż-A-D-N-E-G-O! Mało tego, w czasie kadencji męża nie są też za nie odprowadzane składki do ZUS. I żeby nie było, nie, nie może w tym czasie podjąć innej pracy zarobkowej. Odtąd jest Pierwszą Niewolnicą RP. Przesada? Tylko trochę. Jak się nazywa nieodpłatna, przymusowa praca? Chyba właśnie tak” – pisze na swoim blogu „boska matka”, czyli Anna Kowalczyk – feministka oraz twórczyni i redaktor naczelna serwisu MamaDu.pl. I nazywa pierwszą damę „Pierwszą Niewolnicą RP”.
„Nie ma obowiązku, ale towarzyszy”

Wpis Kowalczyk wywołał burzliwą dyskusję w sieci na temat roli, obowiązków i braku przywilejów, jakie przysługują pierwszej damie. W momencie gdy Andrzej Duda oficjalnie obejmie stanowisko prezydenta RP jego żona Agata Kornhauser–Duda będzie musiała, tak jak jej poprzedniczki, zrezygnować z dotychczas wykonywanego zawodu. Nie będzie więc uczyć niemieckiego w liceum, a przez następne pięć, a może dziesięć lat, nie może podejmować żadnej pracy zarobkowej.

Zgodnie z prawem, żona prezydenta nie ma obowiązku pełnić funkcji wizerunkowej, towarzyszyć głowie państwa w oficjalnych spotkaniach i wyjazdach, ale zazwyczaj to robi.

Wystarczy spojrzeć na działalność poprzednich pierwszych dam, żeby przekonać się, że każda z poprzedniczek Agaty Kornhauser-Dudy miała kalendarz spotkań wypełniony po brzegi i brała udział w wielu akcjach charytatywnych.

„Wystarczy zajrzeć do kalendarza pierwszej damy, by zdać sobie sprawę z tego, że to jedna z najbardziej zapracowanych kobiet w kraju. Przewodniczenie komitetom honorowym, udział w akcjach charytatywnych i działalność społeczna to tylko mały fragment tej aktywności” – pisze „boska matka”.
Jolanta Kwaśniewska próbowala walczyć m.in. o płacenie składek emerytalnych dla Pierwszej Damy (fot. Flickr/Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland)
Za swoją dotychczasową pracę w liceum żona Andrzeja Dudy dostawała regularną pensję. Teraz nie będzie jej przysługiwało żadne wynagrodzenie. Co więcej, nie będą za nią opłacane żadne składki ZUS, a czas działalności u boku męża nie wlicza się w jej staż pracy. Nie ma też gwarancji powrotu na dotychczasową posadę po upływie kadencji męża, który tymczasem co miesiąc będzie otrzymywał wynagrodzenie w wysokości 20 tys. złotych brutto.

„To czysty wyzysk. To wielki wstyd”

Przeciwko takiemu rozwiązaniu głośno protestowała jedynie Jolanta Kwaśniewska, która po wygranych przez swojego męża wyborach musiała zrezygnować z prowadzenia swojej kancelarii prawniczej. W jednym z wywiadów zwracała uwagę na to, że wynagrodzenie dla pierwszych dam to wciąż temat, którym nikt się nie zajmuje. Próbowała zawalczyć o to, aby wypłacano jej minimalne uposażenie, które przysługuje żonom dyplomatów, a także postulowała o płacenie składek emerytalnych. Niestety nic w tym temacie nie wskórała, a spotkała się jedynie z falą krytyki.

„To czysty wyzysk. To wielki wstyd. Na samym szczycie państwowego świecznika. I choć wiem, że obecnym Pierwszym Damom nie wypada, a byłe zwykle mają to już gdzieś, mam nadzieję, że ktoś wreszcie skutecznie zawalczy o to, by skończyć z nieodpłatną pracą kobiet na najwyższym szczeblu władzy. Chętnie przeznaczę na to nano-promil moich podatków Kto ze mną?” – podsumowuje i pyta blogerka.

Wybrane dla Ciebie