Policja wyprowadziła protestujących z budynku PKW. Osoby stawiające opór usunięto siłą

aktualizacja: 07:39 wyślijdrukuj
Do budynku wdarło się kilkadziesiąt osób (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Policja usunęła z siedziby PKW osoby, które w czwartek wieczorem wtargnęły i okupowały pomieszczenia w budynku Komisji. Funkcjonariusze działali na wniosek administratora budynku, czyli Kancelarii Prezydenta. Osoby, które nie posłuchały wezwania funkcjonariuszy do wyjścia na zewnątrz, zostały usunięte siłą. O godz. 6 studio wyborcze PKW zostało otwarte dla dziennikarzy. Uchwałę o wznowieniu prac sędziowie mają podjąć po godz. 8.

Tuż po północy policja wyprowadziła protestujących, którzy okupowali siedzibę PKW. Na miejscu było kilkunastu funkcjonariuszy, pod budynkiem na wynoszone osoby czekały policyjne busy. Zatrzymano 12 osób. Trafiły na komendę, gdzie zostaną przesłuchane.

– Wobec zatrzymanych osób będą prowadzone czynności w kierunku art. 193 kodeksu karnego. Chodzi o naruszenie miru domowego. Kolejne osiem osób dostało wezwania do stawiennictwa w jednostkach policji na przesłuchanie w charakterze świadka – powiedziała Anna Kędzierzawska z zespołu prasowego KSP.

Policja: pilnowaliśmy bezpieczeństwa

Kędzierzawska poinformowała, że administrator budynku złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Następnie kilkukrotnie zwrócił się do protestujących o opuszczenie budynku. Po tej prośbie część osób opuściła dobrowolnie budynek, ale część pozostała. Administrator budynku poprosił więc policję o podjęcie interwencji. Policjanci jeszcze raz poprosili zgromadzonych o opuszczenie budynku, a gdy to nie poskutkowało, policjanci wyprowadzili ich siłą.

– Naszym zadaniem było zapewnienie bezpieczeństwa osób zgromadzonych i postronnych. Byliśmy tu wyłącznie po to, aby zapewnić bezpieczeństwo i aby nie doszło do naruszenia prawa – podkreśliła Kędzierzawska.

Wcześniej w związku z wtargnięciem do jej siedziby dużej grupy osób, Państwowa Komisja Wyborcza przerwała pracę. Jak napisano w komunikacie, miała ją wznowić po „usunięciu zagrożenia”, jednak sędziowie komisji muszą się spotkać i podjąć uchwałę o wznowieniu prac – ma to nastąpić po godz. 8.

W czasie okupowania budynku PKW normalnie działały terytorialne komisje, które wciąż liczą głosy po niedzielnych wyborach samorządowych.
Policja wcześniej nie interweniowała

Nie jest jasne, jak protest wewnątrz siedziby PKW się zaczął. Wcześniej rzecznik KSP Mariusz Mrozek poinformował, że osoby znajdujące się w budynku PKW „zostały wpuszczone przez członków Komisji”.

– Z informacji, jakimi dysponujemy, wynika, że osoby, które jako pierwsze weszły do budynku, zrobiły to na zaproszenie przedstawicieli PKW. (…) Dbamy o to, aby nie doszło do naruszenia porządku, a także żeby nie miała miejsca sytuacja, która będzie niepotrzebnie eskalować jakikolwiek konflikt – mówił rzecznik KSP Mariusz Mrozek.

Informacji o wpuszczeniu protestujących nie potwierdził Kazimierz Czaplicki z PKW. – Ja takiej decyzji nie podejmowałem i nie mam wiedzy, żeby ktokolwiek z PKW taką decyzję podjął – powiedział w rozmowie z redakcją portalu tvp.info.

Zaczęło się od protestu przed siedzibą

Demonstracja przed siedzibą PKW trwała od godz. 17. Przed budynkiem zebrało się około tysiąc osób, głównie sympatyków Kongresu Nowej Prawicy i Ruchu Narodowego. Na protest przybyli Ewa Stankiewicz ze stowarzyszenia „Solidarni 2010”, reżyser Grzegorz Braun, poseł Przemysław Wipler, europoseł Janusz Korwin-Mikke, Robert Winnicki i Krzysztof Bosak.

Przed godz. 18 część protestujących – grupa 20-30 osób – wtargnęła do sali konferencyjnej PKW. – Jedyne czego się dopominamy, to żeby w Polsce były uczciwe wybory, jeśli to ma być system demokratyczny – mówiła Stankiewicz. Protestujący domagali się natychmiastowej dymisji wszystkich członków PKW. Postulowano również o powtórzenie wyborów oraz krytykowano PKW za opóźnienia w liczeniu głosów po niedzielnych wyborach samorządowych.

– Bronisław Komorowski, który jest odpowiedzialny za tę sytuację – zatwierdza członków PKW – w tej chwili niszczy podstawy demokracji w Polsce, uważając, że nic się w zasadzie nie stało. Wybory zostały sfałszowane na gigantyczną skalę. Stała się najgorsza rzecz dla państwa polskiego – mówiła Stankiewicz z miejsca, w którym zwykle komunikaty ogłaszają sędziowie PKW, gdzie zgromadzili się demonstranci.

Po godzinie kolejna grupa uczestników manifestacji wtargnęła do budynku.

W czwartek wieczorem protest przeciwko "fałszerstwom wyborczym" odbył się także w Krakowie. Według policji uczestniczyło w nim ok. 700 osób.

PiS i PO krytycznie o akcji manifestujących

„Prawo i Sprawiedliwość zdecydowanie negatywnie ocenia dzisiejsze wydarzenia pod siedzibą PKW. Wtargnięcie do instytucji państwa i jej okupacja nie są rozwiązaniem problemu i mogą tylko pogłębić chaos, który jest związany z przedłużającym się procesem podania wyników wyborów samorządowych” – podał w oświadczeniu Marcin Mastalerek, rzecznik prasowy PiS.

„Nawet dobre intencje i słuszne obywatelskie niezadowolenie nie mogą być powodem tego rodzaju działań, które obserwujemy dziś w siedzibie PKW. Niepokój obywateli, w sytuacji kiedy w uzasadniony sposób została podważona wiarygodność procesu wyborczego powinien być wyrażany w ramach przedsięwzięć, które przewiduje system demokratyczny” – czytamy w komunikacie partii.

Platforma Obywatelska jednoznacznie ustosunkowała się do formuły protestu na profilu na Facebooku. „Uważamy, że przemoc i agresja w życiu publicznym są niedopuszczalne. Dlatego zdecydowanie potępiamy dzisiejsze wtargnięcie do siedziby PKW” – napisano w komunikacie.

Wybrane dla Ciebie