Tajemnicza śmierć amerykańskiej dziennikarki w Turcji

Dziennikarka zginęła w niedzielę (fot. PAP/EPA/SANA HANDOUT/Twitter/Ali Hashem)

Serena Shim, dziennikarka anglojęzycznej irańskiej telewizji Press TV, zginęła w niedzielę w wypadku samochodowym na południu Turcji. Według dyrekcji stacji oraz rodziny zmarłej mogły za tym stać tureckie władze.

Pochodząca z Libanu i posiadająca amerykańskie obywatelstwo Shim pracowała na pograniczu turecko–syryjskim, skąd relacjonowała walki w Kobani. Od ponad miesiąca dżihadyści z Państwa Islamskiego próbują opanować to strategiczne miasto, bronione przez kurdyjskich bojowników. Turcja odmawia im pomocy, traktując kurdyjskie partie polityczne jako organizacje terrorystyczne. Choć tureckie wojsko czeka na granicy z Syrią, Ankara nie zdecydowała się na militarne wsparcie Kurdów.

Niewygodne reportaże

W piątek Shim powiedziała, że tureckie władze podejrzewają ją o szpiegostwo i grozi jej aresztowanie. Powodem miały przygotowane przez nią reportaże na temat braku działań ze strony Turcji wobec Państwa Islamskiego.


„Turcja nie może wysłać cywilów do walki z dżihadystami”
Shim znalazła m.in. dowody na przenikanie przez turecko–syryjską granicę bojówek islamistycznych. Ich członkowie mieli podróżować ciężarówkami należącymi do organizacji humanitarnych.

Tożsamość nieznana

W niedzielę dziennikarka zginęła w wypadku samochodowym. Jej auto zderzyło się z ciężarówką w drodze z miasta Surucz. Nie udało się ustalić tożsamości kierowcy pojazdu.



Rodzina dziennikarki powiedziała, że udział w jej śmierci mogły mieć tureckie władze. Podobnie uważa także kierownictwo stacji, w której pracowała Shim. – Czekamy na reakcję władz Stanów Zjednoczonych i ich prośbę do Ankary o wyjaśnienia – zapowiada Hamid Reza Emadi, szef działu informacji w Press TV. – Jej śmierć to tragedia dla każdego, kto chce poznać prawdę – mówi.

Na razie władze Turcji nie skomentowały sprawy.

źródło:
Zobacz więcej