70 lat po rzezi mieszkańców Woli; „Polacy, proszę o przebaczenie!”

– Proszę Polaków o przebaczenie za krzywdy wyrządzone im przez gen. Reinefartha i innych zbrodniarzy nazistowskich – mówiła w Warszawie burmistrz Westerlandu Petra Reiber z wyspy Sylt, gdzie po wojnie odpowiedzialny za rzeź Woli w powstaniu Heinz Reinefarth był burmistrzem. W stolicy odbyły się obchody 70. rocznicy rzezi.

Burmistrz Westerlandu uczestniczyła w uroczystości pod pomnikiem poświęconym mieszkańcom Woli, zamordowanym w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego. Wzięli w niej udział również m.in. wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński, burmistrz Woli Urszula Kierzkowska, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert oraz ocalały z rzezi Woli Jerzy Jankowski.

Mord na cywilach

Gen. Heinz Reinefarth dowodził oddziałami, które w sierpniu 1944 r. wymordowały ponad 50 tys. mieszkańców Woli, w większości cywili. Po wojnie zrobił polityczną karierę. W 1951 r. został burmistrzem Westerlandu. Siedem lat później zdobył mandat do parlamentu Szlezwiku-Holsztyna.

Urząd burmistrza sprawował do 1963 r., z Landtagu odszedł w 1967 r. Potem pracował jako adwokat. Zmarł w 1979 r., nie niepokojony przez zachodnioniemiecki wymiar sprawiedliwości, mimo interwencji ze strony Polski i NRD. Prowadzone przeciwko niemu w latach 60. śledztwo umorzono z braku dowodów.

Stawić czoło przeszłości

Jak zaznaczyła Reiber, przybyła wraz ze współpracownikami, aby zapewnić, że chcą „stawić czoła przeszłości, że sprawa Reinefartha nie będzie już wymazywana z pamięci ani wypierana ze świadomości”.

– Nie możemy naprawić krzywd wyrządzonych Polakom. Możemy jednak wyznać winę naszych przodków, niemieckich nazistów, i poprosić zmarłe oraz żyjące ofiary, a także rodziny oraz przyjaciół tych ofiar o przebaczenie – powiedziała Reiber.


CZYTAJ TAKŻE „Nic się nie liczyło. Ważne było, kiedy padnie rozkaz do walki” – wspomnienia po 70 latach


Podkreśliła, że pragną, aby ich dzieci i wnuki „głęboko uświadomiły sobie swą odpowiedzialność za to, by podobne bestialskie zbrodnie nigdy już nie miały miejsca”. – Aby historia się nie powtórzyła, w imię pokoju między naszymi narodami, pragniemy nawiązać z państwem długofalową partnerską współpracę – zadeklarowała burmistrz.

Rozkaz Himmlera

W dniach 5-7 sierpnia 1944 r. w masowych egzekucjach i mordach dokonywanych przez oddziały hitlerowskie zginęło od 40 do 60 tys. mieszkańców warszawskiej Woli.

„Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy” – taki rozkaz wydał 1 sierpnia 1944 r., w reakcji na wybuch powstania w Warszawie, Reichsführer SS Heinrich Himmler.

RONA i kryminaliści Dirlewangera

Początkowy plan zakładał, że dokona tego Luftwaffe poprzez zmasowane bombardowania Warszawy, z której wcześniej ewakuowana miała być ludność niemiecka. Ostatecznie Hitler zdecydował, że pacyfikacji powstania dokonają siły lądowe przy wsparciu lotnictwa. Do realizacji tego zadania wyznaczony został gen. Erich von dem Bach-Zelewski.

Burmistrz Westerlandu Petra Reiber
teraz odtwarzane
70 lat temu dokonano rzezi mieszkańców Woli

Zbrodni na mieszkańcach Woli i Ochoty dokonywała nowo utworzona grupa uderzeniowa pod dowództwem SS gruppenführera Heinza Reinefahrta. W jej skład wchodziły: pułk z brygady SS Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej (RONA), dowodzony przez SS Brigadeführera Bronisława Kamińskiego – ok. 2 tys. żołnierzy; pułk SS dowodzony przez SS-Standartenführera Oskara Dirlewangera (dwa bataliony, 3381 ludzi), 2. Azerbejdżański Batalion „Bergmann”, dwa bataliony 111. Pułku Azerbejdżańskiego i 3. Pułk Kozaków – razem ok. 2,8 tys. ludzi; 608. Pułk Ochrony z Wrocławia płk. Willy'ego Schmidta – ok. 600 ludzi.

Masakra ludności

„Rozkazy Himmlera brano dosłownie. Potyczki z obrońcami miasta z Armii Krajowej były działaniem niemal marginesowym, albowiem przez dwa dni Niemcy skupili się na masakrowaniu każdego mężczyzny, każdej kobiety i każdego dziecka, którzy się znaleźli w ich polu widzenia. Nie oszczędzano nikogo – nawet sióstr zakonnych, pielęgniarek, leżących w szpitalach pacjentów, lekarzy, kalek i dzieci” – pisał Norman Davies w „Powstaniu '44”. Reinfarth skarży się, że nie starcza mu amunicji do egzekucji ludności.

Dokładna liczba ofiar rzezi warszawskiej Woli pozostaje wciąż nieznana. Według szacunków historyków mogło to być od 40 do 60 tys. osób.


CZYTAJ TAKŻE Dostał odłamkiem z czołgu w twarz, posiekał go granat. „Sokół” o śmierci „Boba”
(fot. TVP Info)

źródło:

Zobacz więcej