Powstańcze „panterki”. Jak stały się symbolem PW i jak uratowały powstańców

Mundury Waffen SS, popularnie nazywane „panterkami”, stały się symbolem Powstania Warszawskiego. Jak do tego doszło? Pierwszego dnia Powstania zadaniem żołnierzy AK z Kedywu było zdobycie niemieckich magazynów na ul. Stawki. – Nie wiedzieliśmy, co w tych magazynach się znajduje. Znaleźliśmy tam dwie rzeczy: żywność i masę niemieckich mundurów, tzw. panterek. „Panterki” zrobiły z nas coś w rodzaju umundurowanego wojska, a po drugie uratowały nas 30 sierpnia, podczas akcji przebicia do Śródmieścia – opowiadał w rozmowie z tvp.info Stanisław Likiernik ps. „Stach”. Żywność, którą powstańcy znaleźli w magazynach uchroniła ludność Starówki od śmierci głodowej.

Przebicie do Śródmieścia to akcja z 30 sierpnia 1944 roku połączonych oddziałów Armii Krajowej, której celem było wybicie korytarza w niemieckim pierścieniu oblężenia. Przez niego do Śródmieścia mieli przedostać się żołnierze i ludność cywilna. Akcja była nieudana i skończyła się dużymi stratami po polskiej stronie. Ewakuacja następowała później kanałami.

źródło:

Niemcy nie wiedzieli, że mają być Morzem Czerwonym, więc się nie rozstąpili

– Niemcy mieli się rozstąpić jak Morze Czerwone. Tylko najwyraźniej oni nie wiedzieli, że występują w roli Morza Czerwonego i się nie rozstąpili – mówił z ironią. – Pomysł z przejściem ze Starówki do Śródmieścia był zaakceptowany przez dowództwo Powstania, a pomysł był totalnie absurdalny. Totalnie – podkreślił Likiernik.

„Stach” podkreślił, że udało im się przejść jedynie dzięki „panterkom” i m.in. inteligencji Andrzeja Romockiego ps. Morro, który ich poprowadził. – Przeskoczyliśmy do kościoła św. Antoniego, gdzie spotkaliśmy chłopaków od „Zośki”, a później do zmroku przeczekaliśmy w pałacu Zamojskich – dodał Likiernik.

Jak zaznaczył Niemcy bali się wejść do ich kryjówki, dlatego tylko wrzucali do budynku granaty przez okna. – Było koszmarnie gorąco, ponieważ dom był spalony, na zewnątrz była wysoka temperatura, więc mury grzały jak kaloryfery, ale trzeba było tam przeczekać do nocy – opowiadał.

Powstańcy w „panterkach”. „Stach” czwarty od lewej ze Stenem (fot. Staniław Likiernik, zbiory własne)
.

źródło:

Krzyczeliśmy: Starówka! Nie strzelać! Ale niestety jeden z nas zginął od kul Polaków

– Jak zapadł zmrok, to wyszliśmy do ogrodu Saskiego, gdzie ustawiliśmy się w trójki i w tych „panterkach” poszliśmy jak oddział niemiecki. Na przecięciu Marszałkowskiej zatrzymał nas żołnierz niemiecki i zapytał o hasło, ale mieliśmy kolegę, który dobrze mówił po niemiecku, więc udało się przejść. Po przejściu blokady pobiegliśmy do naszych. Krzyczeliśmy: Starówka! Nie strzelać! Ale niestety jeden z nas zginął od kul Polaków – wspominał.

teraz odtwarzane
Stanisław Likiernik „Stach”: Mój fundament jest tutaj, w Polsce

Stanisław Likiernik po wojnie wyjechał do Francji, gdzie już przebywał jego ojciec – przedwojenny polski oficer. Przez ponad dekadę nie mógł znaleźć dobrej pracy, a do Polski nie mógł wrócić, ponieważ był „zaplutym karłem reakcji”. Po latach jednak zły los się odwrócił, po odwilży lat 50, w końcu mógł przyjechać do ojczyzny. Wracał jak bohater, witany na granicy nie tylko przez kolegów. Przyjaciel Likiernika Roman Bratny wydał w 1957 roku książkę pt.: „Kolumbowie. Rocznik 1920”. Biografia Likiernika posłużyła do stworzenia (w bardzo dużej części) tytułowego „Kolumba”.

źródło:

Mój fundament jest tutaj, w Polsce

Likiernik wydał wspomnienia pt.: „Diabelne szczęście czy palec Boży?”. W tym roku ukazała się książka pt.: „Made in Poland”, która jest wywiadem rzeką z nim. O najnowszej książce powiedział nam: – Szukałem tytułu, który podkreśli, że moja baza jest w Polsce. Zrobiony w Polsce brzmi dosyć „seksualnie”, dlatego zdecydowałem się na anglicyzm. Mój fundament jest tutaj, w Polsce – mówił.

źródło:
Zobacz więcej