UE zaostrza przepisy dotyczące wędzonych wędlin. Producenci znaleźli furtkę

Stoisko z wędlinami w warszawskim sklepie „Sezam” (fot. flickr.com/Anna Majkowska)

Producenci tradycyjnie wytwarzanych wędlin i wędzonek zabiegają o wpisanie swoich specjałów na Listę Produktów Tradycyjnych. Ma to związek ze zmianą unijnych przepisów dotyczących zawartości rakotwórczych benzopirenów w wędzonej żywności. – To szansa na legalną produkcję i sprzedaż – powiedział Fryderyk Kapinos, przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie.

Od 1 września będą obowiązywały bardziej restrykcyjne unijne przepisy, według których najwyższy dopuszczalny poziom benzopirenów zawartych m.in. w kiełbasie czy szynce zostanie zmniejszony z 5 do 2 mikrogramów na jeden kilogram wędlin. Jak twierdzą wytwórcy wędlin, przy tradycyjnym i długotrwałym wędzeniu mięsa w dymie osiągnięcie takiego poziomu jest niemożliwe.

Biuro Prasowe Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało, że Komisja Europejska na wniosek m.in. Polski opracowała projekt przepisów zezwalających na wytwarzanie tradycyjnie wędzonych wędlin i wędzonek przeznaczonych na rynek krajowy, które są na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT).

„Projekt zostanie poddany pod głosowanie 1 lipca

„Projekt tych przepisów zostanie poddany pod głosowanie na posiedzeniu Stałego Komitetu ds. Łańcucha Żywnościowego i Zdrowia Zwierząt, które zaplanowano na dzień 1 lipca 2014 r.” – poinformowało biuro prasowe resortu rolnictwa. Wędzone specjały z listy będą musiały jednak spełnić dotychczasowe przepisy dotyczące zawartości benzopirenu.

Wzmożony napływ wniosków o wpis produktów wędzonych na Listę Produktów Tradycyjnych odnotowały w ostatnim czasie m.in. podkarpacki i małopolski urząd marszałkowski. W tych dwóch województwach wyrabia się najwięcej w całej Polsce tradycyjnych wędlin i wędzonek.

Wpis wędlin na LPT to szansa na legalną sprzedaż

Przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie Fryderyk Kapinos powiedział, że wpis wędlin na LPT to „szansa na legalną produkcję i sprzedaż”.

– Nasze wędliny pochodzą z małych, rodzinnych wędzarni. To rękodzieła, których smak jest ceniony przez konsumentów. My nie możemy równać się z gigantami, którzy zamiast wędzić kiełbasy czy szynki dodają tylko chemiczne smaki. Gdybyśmy mieli dostosować się do unijnych norm, nasze zakłady by upadły, a konsumenci zostaliby pozbawieni prawdziwych wędlin – powiedział Kapinos.

W małych wędzarniach produkuje się ok. 600 różnych wędlin

Zdaniem znawcy kuchni regionalnych i redaktora naczelnego serwisu potrawyregionalne.pl Leszka Horwatha, zmiany unijnych przepisów mogą boleśnie dotknąć wytwórców tradycyjnych wędlin, którzy zainwestowali w wędzarnie i prowadzą małe rodzinne firmy. Jego zdaniem, w południowej Polsce w małych wędzarniach produkuje się około 600 różnych tradycyjnych wędlin i wędzonek, z czego połowę na Podkarpaciu.

– Tradycyjni wytwórcy wędlin do wędzenia używają odpowiedniego drewna, dodają różnych ziół, dzięki czemu kiełbasa czy szynka ma niepowtarzalny smak i aromat. Taki sposób wędzenia musi wiązać się z wyższym poziomem zawartości benzopirenu niż proponuje nam Unia. Możemy oczywiście zastosować dym chemiczny lub faszerować wędliny uszlachetniaczami i malować mięso, ale taki sztuczny i szybki proces przetwarzania mięsa da w efekcie jedynie substytut kiełbasy lub szynki - powiedział Horwath.

CZYTAJ TAKŻE: Wędzone kiełbasy do lamusa? Producenci wędlin protestują

źródło:

Zobacz więcej