„Podróż po wnętrzu Homera”. Polski animator o swoim sukcesie

We wnętrzu Homera Simpsona

Wielki sukces polskiego animatora – Michał Socha zrealizował intro do jednego z odcinków kultowego serialu „Simpsonowie”. – Droga do pracy nad finalnym efektem była długa i niełatwa – powiedział portalowi tvp.info. Jak dodaje, musiał przedstawić producentom kilka naprawdę mocnych pomysłów na scenariusz i parę dobrych rozwiązań graficznych. Ale opłaciło się – Polak zbiera pochwały specjalistów z branży.

Każdy odcinek kultowego serialu Matta Groeninga otwiera tzw. couch gag, krótkie, zwykle bardzo pomysłowe intro, które kończy się zawsze tym, że Simpsonowie siedzą na kanapie przed telewizorem. Treść intro jest przeróżna – od względnego realizmu po totalne odjazdy, Simpsonowie brali udział m.in. w mrożących krew w żyłach kryminałach, filmach hollywoodzkich, horrorach i filmach akcji.

Animacja Sochy opowiada o tym, co dzieje się we wnętrzu Homera Simpsona, gdy ten.. połyka samego siebie i swoją rodzinę. Trasa od przełyku przez układ pokarmowy aż po serce i mózg pełna jest niebezpieczeństw i pułapek.



Animowany, kultowy już satyryczny serial „Simpsonowie”, powstał w USA. Oryginalną, żółtą rodzinkę wymyślił Matt Goering. Nadawany jest od 1989 r. Do tej pory wyemitowano już ponad 500 odcinków – 25 sezonów. Znaleźć się wśród animatorów i reżyserów, którzy mogli przygotować couch gag dla serialu, to wielki zaszczyt. Trzeba się wykazać wielką pomysłowością i profesjonalizmem . W tym gronie są m.in. Banksy, Guillermo del Toro, Bill Plympton i Sylvain Chomet.

Michał Socha ma 33 lata, skończył warszawską ASP. Jego krótkometrażowa animacja pt. „Laska” zdobyła wiele nagród na festiwalach, m.in. w Krakowie, Annency i Poznaniu. Specjalizuje się w animacji i efektach specjalnych do reklam oraz produkcji telewizyjnych. Z dwoma braćmi założył studio BrosFX, które wyprodukowało także m.in. czołówkę serialu „Filary ziemi”.

Michał Socha dla portalu tvp.info: wychowałem się na „Simpsonach”

Jak doszło do Pana współpracy z producentami „Simpsonów”?

Mam w Stanach swojego przedstawiciela, którego spotkałem na jednym z festiwali animacji i on postarał się o ten projekt. Zanim jednak zacząłem pracę nad filmem, musiałem przedstawić producentom kilka naprawdę mocnych pomysłów na scenariusz i parę dobrych rozwiązań graficznych. Droga do pracy nad finalnym efektem była długa i niełatwa. Trzeba było trochę powalczyć. Na szczęście nie musiałem walczyć sam, bo pomagali mi moi bracia.

Czy jest Pan fanem serialu?

Jestem fanem serialu, w zasadzie to sie wychowałem na Simpsonach. Już w latach dziewięćdziesiątych namiętnie oglądałem serial. Teraz mam już trochę mniej czasu, ale bardzo chętnie do niego wracam.

Skąd pomysł na scenariusz czołówki?

Po obejrzeniu około pięciuset couch gagów doszedłem do wniosku, że wymyślenie czegoś nowego nie będzie łatwe. Najpierw powstało kilka wstępnych pomysłów. Jeden z nich był krótkim gouch gagiem, w którym rodzina Simpsonów leży na kanapie w kształcie bułki. Spada na nią liść sałaty, ser, keczup i górna cześć bułki. Po kanapkę sięga duża ręka i w następny ujęciu widzimy, jak Homer zjada kanapkę. Było to dość krótkie, więc po dyskusji z braćmi doszliśmy do wniosku, że lepiej byłoby pokazać to, co się dzieje po zjedzeniu kanapki. Taka podróż po wnętrzu Homera, coś podobnego jak było w filmie "Fantastic voyage" w reżyserii Richarda Flechera albo francuskiej animacji „Było sobie życie”. Wybraliśmy oprócz tego jeszcze jeden pomysł i wysłaliśmy producentom Simpsonów. Gdy dostaliśmy zielone światło od produkcji couch gagu pt. „Inside Homer”, ruszyliśmy z animacją. Pomysł trzeba było jeszcze dopracować i rozwinąć. Animacja nie powstałaby, gdyby nie pomoc studia animacji BrosFx, które współtworzę z braćmi – Kubą i Bartkiem Sochą. Całość powstała w stylistyce mojego filmu „Laska”. Trzeba przyznać, że to było dla nas duże wyzwanie. Myślę, że sprostaliśmy mu w 100 proc., ale pewnie nie nam to oceniać.

Zobacz więcej