TYLKO U NAS

Mieszkania, które uczą życia

Marta Kawczyńska aktualizacja: 18:54 wyślijdrukuj
Mieszkańcy Hożej, czyli mieszkania wspomaganego (fot. M. Sochacki)

Samodzielne pranie, sprzątanie i gotowanie oraz trudne rozmowy o sprawach damsko-męskich – to dzień powszedni w mieszkaniach treningowych, w których osoby niepełnosprawne intelektualnie uczą się żyć bez pomocy i opieki rodziców.

– Przywiozłam ze sobą telefon komórkowy i mój ulubiony kubek – mówi Aleksandra. Razem z Anią, Justyną i Agnieszką wyprowadziła się na miesiąc z rodzinnego domu i zamieszkała na warszawskiej Pradze przy ul. Oszmiańskiej. To właśnie tu mieści się mieszkanie treningowe, w którym osoby niepełnosprawne intelektualnie uczą się żyć i funkcjonować bez pomocy rodziców. Cały dzień towarzyszy im tzw. trener wspomagający. Gdy mieszkańcy z czymś sobie nie radzą, pomaga im.

Miesiąc bez dzieci

– Często zdarza się, że osoby, które do nas trafiają, są mało samodzielne. W domu mają podstawiony pod nos talerz z jedzeniem, często są myte przez rodziców, czy szykowane do pracy, a tu trzeba sobie z tym wszystkim poradzić samodzielnie, zadbać o siebie, oczywiście z pomocą opiekunek. Staramy się jednak, aby nasza pomoc była jak najmniejsza – mówi Danuta Kaczmarek, trener wspierający.

Plan dnia jest codziennie bardzo podobny. Rano pobudka, wspólne śniadanie, szykowanie się do pracy, bo wszystkie dziewczyny pracują w Warsztatach Terapii Zajęciowej, m.in. w pracowniach ceramicznych. Po powrocie gotują obiad, wstawiają pranie, rozmawiają, wspólnie oglądają telewizję, w soboty mogą odwiedzać ich znajomi.

– Mamy taką zasadę, że przez ten czas nie pojawiają się w mieszkaniu rodzice. To taki miesiąc dla rodziców bez swoich dzieci. Odwiedzają nas byli uczestnicy lub znajomi z ośrodków, w których osoby te przebywają na co dzień. Wtedy organizujemy potańcówki, spotkania – opowiada Kaczmarek.
Ania, Aleksandra, Agnieszka i Justyna przez miesiąc uczyły się samodzielności w mieszkaniu treningowym (M.Sochacki)
Spaghetti, pizza i pierogi

Mieszkanie przy Oszmiańskiej istnieje od 2012 roku. Co roku trening samodzielności przechodzi w nim 48 osób. Niektóre z nich trafiają tu więcej niż jeden raz. Gdy kończy się turnus, nie chcą wracać do domu, zastanawiają się, co zrobić, by przedłużyć swój pobyt. – Po zakończeniu turnusu rodzice bardzo często są zaskoczeni samodzielnością swoich dzieci. Osoby niepełnosprawne z kolei same pilnują, by rodzice w niczym ich nie wyręczali – dodaje Kaczmarek.

Potwierdza to Aleksandra. – Dobrze, że rodzice nie przychodzą, bo by się wszyscy rozkleili. Ja na początku tęskniłam, a teraz już nie. Co zrobię po powrocie do domu? Będę gotować obiad i powiem mamie, żeby nie wchodziła do kuchni. Moja specjalność to spaghetti, pizza i pierogi – mówi z dumą.

Dorośli i samodzielni

Annie sporo czasu zajęło przekonanie rodziców, że potrafi i może mieszkać sama. – Długo musiałam namawiać rodziców na to, żeby pozwolili mi samodzielnie mieszkać. Tata się zgodził szybko, ale z mamą było trochę trudniej. Rozumiem ją, że się obawia, ale zdążyła się już chyba przekonać, że jestem tu bezpieczna. Ja sama czuję się o wiele lepiej, czuję się dorosła i samodzielna – mówi.

Ania wraz ze swoim chłopakiem Piotrem i pięcioma kolegami – dwoma Andrzejami, Piotrem i Markiem – parę miesięcy temu przeprowadziła się do mieszkania wspomaganego na ulicy Hożej.

Czym różni się mieszkanie wspomagane od treningowego? – W treningowym się trenuje, a tu już się mieszka, prowadzi normalne życie, oczywiście pod czujnym okiem opiekuna – mówi Zofia Pągowska, koordynatorka.

Pani Zofia zaangażowała się w program pomocy osobom niepełnosprawnym, ponieważ sama miała niepełnosprawnego syna. – Gdyby żył, miałby dziś 31 lat. Jako dziecko miał wypadek. Szłam przez życie z jego niepełnosprawnością, wciąż szukałam dla niego miejsca, w którym mógłby się odnaleźć, ale nie było żadnej szkoły dla takich jak on, miał nauczanie indywidualne. Był poza grupą. Pomysł mieszkań zrodził się z potrzeby i myślenia o tym, aby stworzyć pewien system, który zaopiekuje się niepełnosprawną osobą, kiedy zabraknie jej rodziców – wyjaśnia Pągowska.
Szłam przez życie z niepełnosprawnością syna, wciąż szukałam dla niego miejsca, w którym mógłby się odnaleźć
W kuchni mieszkania treningowego każdy ma swoje zadanie (fot. M.Sochacki)
Trudne tematy damsko-męskie

Mieszkanie wspomagane, podobnie jak treningowe, powstało z inicjatywy Warszawskiego Koła Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym. To najstarsza placówka nie tylko w Warszawie, ale w ogóle w Polsce, która działa na rzecz osób niepełnosprawnych intelektualnie.

W mieszkaniu przy Hożej każdy ma swoje ulubione zajęcia. Marek uwielbia prasować, Ania wraz ze swoim chłopakiem Piotrem często przygotowują kolacje. Wieczorami, gdy wszystko jest posprzątane i gotowe na następny dzień, siadają wspólnie przy stole i grają w Scrabble.

– Bardzo lubię to miejsce. Mam fajne łóżko, rodzice za mną tęsknią, a ja myślę o nich ciepło. Spotykamy się w weekendy – opowiada Ania.

Być może niebawem do mieszkańców na Hożej dołączy jeszcze jedna dziewczyna. – Takich mieszkań w Polsce wciąż przybywa. I bardzo dobrze. Rodziny często są przyzwyczajone do tego, że całe życie opiekują się niepełnosprawnym dzieckiem, zatraca się granica tej opieki. Im rodzic jest starszy, tym trudniej jest z tego zrezygnować. Często dziecko staje się partnerem rodzica. Pamiętam jedną z mam. Gdy zaproponowałam jej, aby córka wzięła udział w treningu stwierdziła, że to niemożliwe, bo ona pije z nią codziennie o 17 herbatę. Zasugerowałam żeby na tę herbatę zaprosiła mnie albo koleżankę – opowiada Pągowska.

Przyznaje, że nie unikają też tematu związków. – Uczestnicy tego projektu często sami mówią, że chcieliby być samodzielni. Czasem kombinują ,jak nie wyjeżdżać na weekend do rodzinnego domu. Marzą o związkach, partnerach. Poruszają tematy damsko-męskie, o których się, na co dzień nie mówi. Dlatego zorganizowaliśmy dla nich m.in. trening seksualności. Nie chcemy ich postrzegać jako dzieci, bo to są dorośli ludzie – tłumaczy Pągowska.

Wybrane dla Ciebie