Spojrzał na nożyczki, a wymyślił płetwy

aktualizacja: 21:42 wyślijdrukuj
Opatentowane już płetwy budzą zainteresowanie sił specjalnych (fot. Panorama)

Polska myśl techniczna i fryzjer z Gdańska w roli geniusza. To dowód na to, że najlepsze pomysły są właściwie na wyciągnięcie ręki, jeśli ręka jest pewna i wie, jaki pożytek można zrobić ze zwykłych nożyczek.

Na co dzień zajmuje się balejażem, trwałą ondulacją, strzyżeniem i modelowaniem. Ale każdy kto siada na jego fotel może dać głowę, że ten fryzjer to też niezły model.

O mały włos minął się z powołaniem, ale któregoś dnia podczas strzyżenia dostał olśnienia. Spojrzał na nożyczki i ... wymyślił płetwy. – W związku z tym, że nożyczki można zamykać i otwierać, więc pomyślałem, ze płetwy też można zamykać i otwierać – tłumaczy Mariusz Szymański.

Prototyp powstał z listwy od żaluzji i kawałka kabla, co z pomocą kolegi zamienił na keflar i włókna węglowe - to wersja profesjonalna.

Opatentowane już płetwy budzą zainteresowanie sił specjalnych w Europie, Stanach Zjednoczonych, i Południowej Afryce.

Testowane są w Polsce przez byłych żołnierzy Formozy - jednostki morskich komandosów. Są o wiele lżejsze niż tradycyjne i dzięki składaniu - łatwe do schowania i przenoszenia, co dla sił specjalnych jest niezwykle ważne. – Już są produktem świetnym, ale testujemy je tylko dlatego by je udoskonalić, może znajdziemy metoda na to by były jeszcze bardziej doskonałe niż są – mówi Piotr Hajkowski, były żołnierz Morskiej Jednostki Działań Specjalnych „Formoza”.

Mariusz Szymański na co dzień jest fryzjerem (fot. Panorama)
To nie pierwszy wynalazek

To nie pierwsza rzecz skonstruowana przez gdańskiego fryzjera. Zrobiło się o nim głośno, gdy odbudował, a w zasadzie zbudował od podstaw błotniaka - podwodny skuter zaprojektowany 40 lat temu dla morskich dywersantów.

To już przeszłość. Teraz cały czas poświęca płetwom - ich ulepszaniu. I tu niespodzianka. – W trakcie testowania składanych płetw dostrzegliśmy dwa dziwne obiekty, w mojej ocenie są to armaty – opowiada Mariusz Szymański.

Strzał w dziesiątkę. Na dnie Bałtyku leżą armaty porzucone podczas ewakuacji wojsk niemieckich w 1945 roku. Obie kalibru 75 mm - potwierdził podwodny archeolog z Muzeum Marynarki Wojennej.

Znalezisko niebawem zostanie wydobyte. A fryzjer dzięki płetwom wypłynie na głębokie wody.

Wybrane dla Ciebie