Cztery śmigła dały dwa srebrne medale

Wynalazek najwyższych lotów i lądowanie na podium międzynarodowych zawodów. Cztery śmigła, dziesięcioosobowa drużyna i kilka miesięcy przygotowań. Było warto – studenci z koła naukowego „High Flyers” Politechniki Śląskiej wywalczyli dwa srebrne medale w prestiżowym konkursie latających obiektów bezzałogowych we francuskiej Tuluzie.

To rywalizacja drużynowa, ale w decydującej próbie za sterami czterowirnikowca tylko jeden człowiek. – Sterowanie odbywa się bardzo intuicyjnie – jak w prostej grze komputerowej. Poprzez sterowanie klawiszami WSAD nadaje się kierunek poruszania, a platforma sobie dobiera kąt i prędkość – mówi Michał Hecel, operator czterowirnikowa HF-4X.

Akrobacje, omijanie przeszkód, strzelanie – to zadania quadrotoru. Ale zanim wzbił się w powietrze, studenci musieli wspiąć się na wyżyny programowania. W końcu „orzeł wylądował”. I to na podium. Gliwicki zespół jako jedyny wykonał wszystkie elementy misji – zwycięstwo odebrał… rozmiar. O tym że małe jest piękne najlepiej wiedzieli zawodnicy z Holandii. – Ich platforma była pięć razy mniejsza, a punktacja końcowa była mnożona przez odwrotność rozmiaru, więc my ze średnicą 80 cm przeciwko ich dziesięciu centymetrom musielibyśmy uzyskać ze trzy razy więcej punktów – tłumaczy Oliver Kurhan, pilot HF-4X.

Dwa srebrne medale w dwóch różnych konkurencjach na międzynarodowej imprezie cieszą, ale horyzonty młodych inżynierów są o wiele szersze. – Celem naszej pracy jest to, żeby one potrafiły robić jak najwięcej Samodzielnie, po to żeby można je wykorzystywać na przykład w służbie społeczeństwu – na przykład monitoring imprez masowych żeby studenci brali udział w grach i monitorowali całą imprezę – zapowiada Grzegorz Szafrański, opiekun koła naukowego „High Flyers”.

Studenci nie mają czasu na bujanie w obłokach. Kolejne zawody dopiero za rok, ale walka o zwycięstwo i fundusze na badania – zaczyna się już teraz.

źródło:
Zobacz więcej