„Chce się żyć” – seria olśnień

Dawid Ogrodnik stworzył kreację zapierającą dech w piersiach – bez słów, z ograniczoną mimiką i z ciałem męczonym nieustannymi skurczami mięśni (fot. materiały prasowe producenta)

Oklaski po pokazie prasowym i owacja na stojąco po projekcji w Teatrze Muzycznym. Nowy film Macieja Pieprzycy pt. „Chce się żyć” zachwycił na festiwalu w Gdyni. Scenariusz filmu jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami.

To, co zrobił Pieprzyca, jest dziełem kompletnym, wyważonym, świetnie zrealizowanym, z dużą dozą humoru, przenikliwości i taktu. Delikatne, niemal przezroczyste środki artystycznego wyrazu dają w pełni wybrzmieć historii najpierw dziecka, a potem już młodego mężczyzny, który walczy o to, by świat uznał go za pełnowartościową, rozumną istotę. Pierwsze zdanie, które cierpiący na porażenie mózgowe Mateusz (rewelacyjnie zagrany przez Dawida Ogrodnika) składa na oczach widzów ze specjalnych obrazków, brzmi: „Nie jestem rośliną”.

Film Pieprzycy wzrusza i bawi. Jest przy tym doskonale osadzony w polskiej rzeczywistości od końca lat osiemdziesiątych aż po współczesność. Komentarz z of fu, czyli to, co myśli główny bohater, jest świetnym dopełnieniem tego, co widać na ekranie.

Są tu trzy role, które zasługują na nagrody. Przede wszystkim Dawid Ogrodnik (nagroda w Gdyni za rolę w „Jesteś Bogiem”), który stworzył kreację zapierającą dech w piersiach – bez słów, z ograniczoną mimiką i z ciałem męczonym nieustannymi skurczami mięśni. Jego Mateusz jest mimo tych fizycznych ograniczeń postacią niezwykle wyrazistą, kompletną. Oczami potrafi wyrazić wszystko. Druga świetna rola to zagrana przez Dorotę Kolak matka Mateusza. Bardzo dobry jest też Kamil Tkacz, który zagrał małego Mateusza.

Trudno zrobić film o niepełnosprawności, tak by nie przesadzić z sentymentalizmem i patosem, a Pieprzycy i jego zespołowi się udało. Docenili to już jurorzy na festiwalu w Montrealu, powinni także docenić sędziowie konkursu głównego w Gdyni.

Mateusz, bohater filmu, urodził się z poważną niepełnosprawnością fizyczną. Porażenie było tak silne, że nie był w stanie nauczyć się mówić. Lekarze uznali go więc za niepełnosprawnego intelektualnie. Jedną z pierwszych scen w filmie jest badanie psychologiczne małego Mateusza. Chłopiec ma za zadanie poukładać klocki, co przy powyginanych dłoniach jest niewykonalne. Lekarka uznaje go więc za „debila”, a na uwagi matki reaguje zdaniem, że „nawet jej pies ślini się na widok miski”.

Mateusz dorasta otoczony miłością rodziców, którzy wierzą, że ich syn wszystko rozumie. Udaje się mu nawet nawiązać coś w rodzaju nastoletniego romansu z dziewczyną z podwórka. Niestety, nadchodzi czas, gdy Matusz musi trafić do ośrodka opieki. Zostaje zawieziony do zakładu dla niepełnosprawnych intelektualnie. Tam zaczyna się jego gehenna, która trwa do czasu, gdy w placówce pojawi się lekarka, pracująca nad sposobami porozumienia się z osobami kompletnie sparaliżowanymi.

– Na początku był film dokumentalny Ewy Pięty z 2003 r. „Jak motyl” o Przemku, cierpiącym na porażenie mózgowe. Ewa zmarła na raka w 2006 r. i po jej śmierci zobaczyłem ten film jeszcze raz. Pomyślałem, że to doskonały punkt wyjścia do filmu fabularnego. Potem udałem się na wielomiesięczną dokumentację. Poznałem inne osoby z porażeniem mózgowym, jeździłem po ośrodkach, rozmawiałem z rodzinami, które mają dzieci z porażeniem mózgowym. Materiału było tak dużo, był tak wielowątkowy, że postanowiłem oprócz zrealizowania filmu napisać także książkę – powiedział Maciej Pieprzyca. Książka, pod tym samym tytułem co film, jest już w księgarniach.

Prace nad filmem trwały około trzech lat. Przez pewien czas reżyser miał problem ze znalezieniem producenta, bo byli tacy, którzy twierdzili, że niepełnosprawność jest tematem raczej na dokument niż na film fabularny. Po ośmiu miesiącach producent się znalazł, co jak podkreśla Pieprzyca, w polskiej rzeczywistości nie jest zbyt długim czasem.

Dawid Ogrodnik opowiadał, że w pracy nad rolą bardzo pomógł mu m.in. Bartłomiej Ostapczuk, mim, reżyser przedstawień teatru pantomimy, związany z warszawskim Teatrem Na Woli. – Ćwiczenia pozwoliły mi zespolić emocje i fizyczność – powiedział Ogrodnik.

Maciej Pieprzyca wspominał, że po pierwszym spotkaniu z Dawidem Ogrodnikiem nie był pewny, czy zagra on Mateusza. Potem jednak postanowił go zaangażować. – To, co zrobił Dawid, przerosło nasze oczekiwania. Zaangażował się na sto procent, wykonał ogromną pracę. Szybko wiedziałem, że to ten człowiek, że to jego rola – mówi reżyser.

Film Pieprzycy jest na światowym poziomie, można go postawić obok np. „Mojej lewej stopy” Jim Sheridana.

„Chce się żyć” to nie jedyny film w konkursie głównym w Gdyni, który opowiada o ludziach borykających się z niepełnosprawnością. Są jeszcze „Dziewczyna z szafy” Bodo Koxa oraz „Imagine” Andrzeja Jakimowskiego.

W obsadzie „Chce się żyć” są też m.in.: Arkadiusz Jakubik (jako ojciec Mateusza), Anna Nehrebecka, Katarzyna Zawadzka, Helena Sujecka, Mikołaj Roznerski i Tymoteusz Marciniak. Film wejdzie na ekrany polskich kin 11 października.

Zobacz więcej