Papirolodzy zjechali do stolicy

aktualizacja: 21:55 wyślijdrukuj
fot
(fot. flickr.com/Shan213)

Papirusy mogą mieć kilkanaście metrów albo wielkość znaczka pocztowego. Jeśli już uda się je odczytać, dostarczają np. informacji o życiu codziennym starożytnych. W Warszawie rozpoczął się XXVII Międzynarodowy Kongres Papirologiczny, który potrwa do 3 sierpnia.

Jak podkreślił prof. Tomasz Derda z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, organizator kongresu, „sama kolekcja z Oksyrynchos, czyli papirusy przywiezione do Anglii na przełomie XIX i XX w. przez papirologów i archeologów, Bernarda Grenfella i Arthura Hunta, liczyła 500 tys. sztuk. Są i inne wielkie kolekcje, np. wiedeńska, licząca około stu tysięcy papirusów”.

Papirolodzy odczytują teksty zapisane nie tylko na papirusie, ale też np. na ceramicznych skorupach zwanych ostrakami, drewnianych plakietkach czy powleczonych woskiem tabliczkach.

Derda zastrzega, że papirologia nie zajmuje się papirusami hieroglificznymi, które są domeną egiptologów. Większość papirusów zawiera teksty greckie (greka była językiem urzędowym w Egipcie przez ponad tysiąc lat, od czasów Aleksandra Wielkiego do końca VIII w). Jako że Egipt był też częścią Państwa Rzymskiego, nie brakuje papirusów zapisanych po łacińsku, jak i egipskich, koptyjskich czy aramejskich, pochodzących z okolic Egiptu.

Zapisy na papirusach to źródło wiedzy na temat organizacji państwa, ale też życia codziennego. Jak tłumaczy profesor, wiele papirusów to odpowiedniki dokumentów i aktów prawnych, jakie dziś można znaleźć w biurkach większości ludzi - testamentów, aktów potwierdzenia kupna lub sprzedaży domu, umów dzierżawy, zaświadczeń podatkowych czy PIT-ów. Nie brakuje także listów prywatnych.

Jak zaznacza Derda, wiedza z badań papirusów ma największą wartość wtedy, kiedy się kumuluje. – W przypadku papirologów pokazywanie światu spektakularnych osiągnięć jest dość trudne. Z reguły ważne wyniki są rezultatem wieloletniej analizy całych grup dokumentów, nad którymi pracuje nawet kilka pokoleń badaczy – mówi.

Papirusy są jednak często wykorzystywane jako ilustracja znanych skądinąd, historycznych procesów – zauważa Derda. – Bodajże najczęściej cytowanym dokumentem jest papirus ze 104 r. n.e., dotyczący tzw. spisu powszechnego. Związane z tym okoliczności zmusiły rodzinę św. Józefa do dalekiej podróży i towarzyszyły narodzinom Jezusa – wyjaśnia.

Odczytywanie papirusów to nie lada wyzwanie. Trzeba świetnie znać starożytny język, a do tego rozszyfrować słowa skreślone przez pracującego w pośpiechu skrybę. – Niektóre papirusy były pisane bardzo pospiesznie. Mówimy o czasach, kiedy systemy państwowe, czyli zarówno monarchia ptolemejska w Egipcie, jak i Państwo Rzymskie, były świetnie zorganizowanymi strukturami biurokratycznymi. Liczna była tam rzesza urzędników – ludzi, którzy żyli z tego, że pisali: sprawnie, szybko. Sami zapewne rozczytywali swoje teksty bez trudu. My z takim pismem kursywnym miewamy problemy – przyznaje archeolog.

Na warszawski kongres poświęcony papirologii przyjechało 350 ekspertów, reprezentujących najważniejsze uniwersytety, jak Harward, Cambridge i Oksford, jak i ośrodki bardziej egzotyczne. Honorowy patronat nad kongresem objął prezydent Bronisław Komorowski.

Wybrane dla Ciebie