Żyje bez rąk i nóg, dostał pracę

Piotr ma 19 lat. Od września mieszka w Warszawie, gdzie rozpoczął studia informatyczne w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych. W realizacji marzeń o życiu w wielkim mieście i studiach Piotrowi nie przeszkodziła jego genetyczna choroba.

Urodziłem się bez kończyn. Bez rąk i nóg. Poprawnie to się nazywa amelia totalna – opowiada Piotr Radoń. – Byliśmy w szoku. Żona była w szpitalu. Pani doktor zapytała, czy bierzemy to dziecko ze szpitala czy nie, bo jest sytuacja jaka jest. Jedni biorą inni zostawiają – wspomina Czesław Radoń, ojciec Piotra.

Państwo Radoń nie zastanawiali się ani chwili. I choć przyznają że bywa trudno, to radość i szczęście, jakie daje im Piotr pozwala im wspólnie pokonywać przeciwności losu.

Nie jest łatwe wychowywanie takiego dziecka. Robimy wszystko dla syna, żeby po prostu czuł się dobrze i był szczęśliwy – mówi Cecylia Radoń, matka Piotra.

Właśnie dlatego razem z nim przeprowadzili się do stolicy, zostawiając w Dąbrowie Tarnowskiej trzech synów i całe dotychczasowe życie. Aby opiekować się Piotrem, jego ojciec zrezygnował z dotychczasowej pracy ochroniarza. Życie, leczenie i drogą rehabilitację opłacają ze skromnej renty Piotrka i jego mamy.

Leczenie jest drogie. Rehabilitacje, jeden zabieg godzinny to koszt 120 zł. A jest 30 dni, to można policzyć – opowiada Piotr.

Do tego dochodzą wizyty u lekarzy w całej Polsce. Piotr potrzebuje także specjalistycznego wózka, ale jego wysoka cena znacznie przerasta możliwości finansowe rodziny. Czeka go również droga operacja skrzywionego kręgosłupa, który uciska płuca.

Do czasu osiągnięcia pełnoletniości, Piotr mógł liczyć na wsparcie fundacji i stowarzyszeń zajmujących się pomocą chorym dzieciom. Dziś 19-latek z walką o swoje zdrowie został sam, ale nie zamierza się poddać. – Każdy miewa gorsze dni. Staram się żyć jakoś, właśnie tą filozofią, żeby się nie załamywać– mówi Piotr Radoń.

Niezwykły optymizm i siła jaką ma w sobie Piotrek poruszyły wiele serc w Polsce i za granicą, jednak to nadal kropla w morzu potrzeb. Jego oknem na świat jest przede wszystkim internet i portale społecznościowe. To tam opowiada o sobie i szuka pomocy.

On nie popuści, walczy ze sobą, udowadnia, że jak się chce to się da – mówi ojciec Piotra.

Niespodziewaną pomoc zaoferowała Piotrowi jedna z największych polskich spółek kolejowych i nie jest to pomoc jednorazowa, ale stałe zatrudnienie.

W tej chwili Piotr jest jednym z naszych pracowników Jest naszym kolegą z marketingu. Ponieważ chce być informatykiem, będzie się zajmował nasza stroną internetową. Będzie jej testerem – mówi Magdalena Swarożyńska z PKP Intercity.

Dziś dla 19-latka z Dąbrowy Tarnowskiej najważniejsze jest ukończenie studiów. Marzy też o podróżach i spotkaniu z papieżem Franciszkiem. – To jest takie bardziej realne marzenie. Zdrowy każdy by chciał być – podsumowuje Piotr.

źródło:
Zobacz więcej