Sen o odciętej głowie Gronkiewicz-Waltz w prokuraturze

Zawiadomienie do prokuratury w imieniu pani prezydent złożył jeden z urzędników (fot. PAP/Rafał Guz)

„Zawody drwali w Ratuszu – to by było coś! Mam taki powracający sen: trzymam w ręku obcięty łeb HGW (Hanny Gronkiewicz-Waltz – red.) i pokazuje go wiwatującemu tłumowi z okien pałacu” – napisał na Facebooku Jakub Żaczek, działacz społeczny ze stolicy. Prezydent Warszawy – jak podaje TOK FM – zawiadomiła o sprawie policję i prokuraturę.

Jakub Żaczek angażował się m.in. w obronę warszawskich lokatorów, protestował też przeciwko wycince drzew w Ogrodzie Krasińskich, dlatego jest znany władzom ratusza. Właśnie na profilu poświęconym obronie Ogrodu Krasińskich 1 lutego pojawił się wspomniany wpis.

Komentarz zwrócił uwagę ratusza i jeszcze tego samego dnia do policji wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. W imieniu pani prezydent złożył je jeden z urzędników.

W takiej sytuacji najlepszym adresatem wydaje się prokuratura, która oceni, czy przy okazji takiego ewidentnego złamania norm dyskusji, złamano także przepisy prawa – powiedział rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk. Dodał, że chociaż był to opis snu, sprawę należy potraktować poważnie.

W czasie śledztwa policja ma sprawdzić, czy tekst zamieszczony na portalu można uznać za groźbę pozbawienia życia Hanny Gronkiewicz-Waltz. Żaczkowi może grozić nawet do 2 lat pozbawienia wolności.

Sam autor wpisu zapewnia, że nie miał na myśli nic złego. – To był tylko sen, a moje sny nijak się mają do rzeczywistości. Za treść własnych snów nie mogę odpowiadać, bo ich nie kontroluję. A nie znam też przepisu, który zakazywałby ich publikowania – przekonuje Jakub Żaczek.

Na pewno nie była to żadna forma zachęcania do przemocy czy czegoś podobnego. Od tego jestem jak najbardziej daleki – dodaje. Działacz podkreśla, że – jego zdaniem – publiczne pieniądze powinny być wydawane na „ściganie rzeczywistych przestępców” a nie na zajmowanie się jego snami.

Prokuratura, która nadzoruje dochodzenie, tłumaczy, że skoro otrzymała zawiadomienie, to funkcjonariusze muszą zająć się sprawą. Prokuratura nie stwierdziła jeszcze, czy w tym przypadku rzeczywiście można mówić o popełnieniu przestępstwa.

źródło:
Zobacz więcej